Rekrutacyjne reguły gry

Wśród kandydatów wciąż panuje przekonanie, że rekruter to zły policjant. A HR-owcy odpowiadają: „to nieprawda, gramy do jednej bramki!". Kto ma rację?

Bajki z działu rekrutacji

Wybiła 9.00, a nasza rekruterka już czekała na kandydata z wydrukowanym jego CV. Minął kwadrans i stało się jasne, że pan Mariusz nie przyjdzie na umówione spotkanie. Nie odebrał telefonu, kiedy kilka razy dzwoniła. A przecież jeszcze wczoraj potwierdzał, że będzie! Nie było sposobu, by dowiedzieć się, dlaczego nie przybył i czemu nie poinformował o swojej rezygnacji.

Niestety, takie sytuacje to rekrutacyjny chleb powszedni. Co kilka dni słyszę od naszego działu HR, że z rozmowy nici.  Kandydaci znikają bez słowa albo wymyślają mniej lub bardziej kreatywne wymówki, by wytłumaczyć swą absencję.  Zauważam, że zdarzenia losowe dzieją się najczęściej w dzień rozmów kwalifikacyjnych. Przypadek? Nie sądzę. Uwierzcie, że porzekadło „paluszek i główka to szkolna wymówka” pasuje w tej sytuacji jak ulał.

Chciałabym jednak wyraźnie odróżnić tych, którzy znikają bez słowa od kandydatów, którzy dają znać o swojej rezygnacji. Nawet jeśli zrobią to w ostatniej chwili, pozostawią po sobie lepsze wrażenie i w razie czego będą mogli liczyć na drugą szansę od rekrutera.

Należy im się?

Przeglądam fora, gdzie internauci wymieniają się swoimi wrażeniami rekrutacyjnymi. Kandydaci-dezerterzy, znikający bez śladu i nieodwołujący spotkań to temat dość kontrowersyjny: HR przez lata źle traktował kandydatów, to teraz mają!, cały czas kłamią, że oddzwonią, człowiek czeka i nic. Należy im się! – rozpoczyna się fala narzekań i odbijania piłeczki. Do hejtu niezwykle chętnie dołączają się kolejni, przedstawiając całą listę innych wykroczeń działów rekrutacji. Niestety, nikt już nie staje w obronie rekruterów, wszyscy HR-owcy są wrzucani do jednego worka i naznaczani jako „ci źli”.

Nie będę tu nikogo wybielać, bo prawda jest taka, że sama nie raz nie dostałam odpowiedzi na moją aplikację. Ale zapewniam, że coraz więcej firm (w tym Jobs Plus) stara się, jak może, by przekazywać wszystkim kandydatom informację zwrotną. Wiem też od naszych rekruterów, że jeśli kandydat poprosi o bardziej szczegółowy feedback: czemu nie dostał pracy, co mógłby poprawić, to taką informację otrzyma.

Bądźmy fair

Tak czy inaczej, nie warto się na nikim mścić. Zawsze zachowujmy wysoki poziom podczas rekrutacji, niezależnie od tego, w jakiej roli występujemy i jak zachowuje się druga strona. Przecież nigdy nie wiadomo, kiedy spotkamy się znowu i w jakich okolicznościach.

Pomyśl, kandydacie: może teraz niespecjalnie zależy ci na pracy. Ale nawet nie wiesz, że być może dostałeś już żółtą kartkę od rekrutera, bo mimo braku spotkania dałeś się poznać jako osoba niesłowna i nieodpowiedzialna? Co będzie, jeśli kiedyś napiszesz do tej samej osoby w sprawie innej oferty?

Rekruterze: staraj się budować dobre relacje ze wszystkimi kandydatami, również tymi odrzuconymi – przecież wiesz, jak trudne jest znalezienie tego idealnego. Obiecujesz, że oddzwonisz? Oddzwaniaj. Traktuj kandydata jak partnera, a nie jak intruza w grze rekrutacyjnej.

 

Na koniec chcę podkreślić, że kandydat ma oczywiście prawo zrezygnować z udziału w rekrutacji w każdej chwili. Ale szanujmy czas innych i w porę odwołujmy spotkania. Wystarczy krótki telefon, a nawet sms z informacją. Dzięki temu rekruter nie będzie czekał na nas bez sensu, a my pozostawimy po sobie dobre wrażenie, które być może zaprocentuje w przyszłości.   

Joanna Pieńkowska - Marketing & PR Specialist w Jobs Plus. Komunikacja to moja specjalność: dbam o dobre relacje wewnątrz firmy, z naszymi Kandydatami oraz z mediami. Czuwam nad dobrym przepływem informacji i staram się, by zawsze były powody, by mówić o nas dobrze. 

Nowe wpisy prosto do Twojej skrzynki

Inne wpisy