Jak to jest z tym bezrobociem w Europie?

Bezrobocie – spada, wzrasta, czy jest stabilne? Prognozy i wnioski bardzo się od siebie różnią, dlatego zamiast analizować polskie dane, postanowiłam odbyć podróż w głąb europejskiego rynku pracy. Gdzie jest źle, a gdzie dobrze i co to może oznaczać dla Polski?

Bez wątpienia Niemcy wypadają najlepiej. Bezrobocie pod koniec 2014 roku wynosiło 4,9% (wg metodologii Eurostat). Tak niskiego poziomu nie było od 20 lat (średnia UE to 10%). Ale niemiecki rynek pracy też ma swoje problemy: brak przedstawicieli zawodów technicznych (inżynierowie, programiści), zatrudnionych w ochronie zdrowia (lekarze, opiekunowie osób starszych), przedszkolanek, handlowców i rzemieślników. Niedobór talentów – brzmi znajomo?

Już od dłuższego czasu nasza walka o najlepszych pracowników rozstrzyga się nie tylko na polu krajowym, bo o naszych pracowników zabiegają też firmy zza Odry: kwalifikacjami nie ustępujemy Zachodowi, a wymagania finansowe wciąż mamy niższe. Co więcej, Niemcy to druga destynacja polskiej emigracji (na pozycji lidera wciąż Wielka Brytania). Dlaczego? Poza wysokimi zarobkami, do Niemiec „rzut beretem” z Polski, a kultura pracy – znana i ceniona na całym świecie. To znaczy, że przed polskimi pracodawcami jeszcze poważniejsze wyzwanie: przekonać Polaków by zostali w Polsce. Czym? Argumenty są zawsze podobne: atmosfera pracy, elastyczne podejście do pracowników (to atut zwłaszcza dla pokolenia Y), wynagrodzenie. Jako agencja pracy niestety dostrzegamy, że nie wszyscy polscy pracodawcy są już gotowi do wyścigu w tych kategoriach.

To dlatego przygotowując proces rekrutacji zawsze staramy się rekomendować rozwiązania, które pomogą w rywalizacji z firmami z Zachodu (również tymi obecnymi w Polsce).

Czy jest inny ratunek? Wciąż najwyższe bezrobocie w Unii Europejskiej panuje w Grecji (26,1%) i Hiszpanii (24,1%). Ponieważ tam nie znajdują pracy, południowcy decydują się na emigrację gdziekolwiek, również do Polski. Coraz większą grupę na naszym rynku pracy tworzą Hiszpanie, Włosi, Portugalczycy. Jeśli tylko polscy pracodawcy otworzą się na te nacje, czyi również inne języki, inną kulturę - mamy tu spore pole manewru.

Rzućmy jeszcze okiem na Wyspy Brytyjskie. Tam Polaków wyjeżdża coraz mniej, bo brytyjski rząd robi wszystko, by ukrócić tzw. „turystykę zasiłkową”. Konsekwencją ma być ograniczenie imigracji – na Wyspy mają przyjeżdżać już tylko ci, którzy pracę mają zapewnioną odpowiednio wcześniej. Czyli będą to raczej pracownicy umysłowi, wysoko wykwalifikowani specjaliści niż ci fizyczni. I raczej tacy, którzy z emigracją wiążą już resztę swojego życia niż tylko kilka lat. Niezłym pomysłem wydaje się docieranie do emigrantów na Wyspach (podobną kampanię zorganizował niedawno rząd polski) i zachęcanie ich do powrotu oraz pracy dla polskich pracodawców (i tu jak mantra wraca temat atrakcyjnych warunków pracy).

I choć Polska w kwestii bezrobocia radzi sobie nieźle (8,3% wg Eurostat), Unia Europejska to naczynia połączone. Dlatego lepiej oglądać się na Europę, bo to, co się dzieje za granicą, silnie wpływa również na nasz rynek pracy. Widać to już dziś.

Joanna Pieńkowska

Joanna Pieńkowska - Junior Marketing Specialist w Jobs Plus. Z wykształcenia dziennikarka, z powołania: łowca dobrych kontaktów. Moją pasją są media społecznościowe i wszystko, co związane z komunikacją: prasa, internet, sieci profesjonalnej współpracy. Odpowiadam za serwowanie rzetelnych informacji w lekkostrawny sposób.

Nowe wpisy prosto do Twojej skrzynki

Inne wpisy